Ile kosztują studia w Walii? Kamila
Czy w Walii studiuje się tak samo jak w Anglii? Jakie koszty pociąga za sobą nauka w tej baśniowej krainie zamków i smoków? Przeczytajcie, co o swoim życiu w Walii pisze Kamila, studentka prawa na University of South Wales.
Jak wygląda twój typowy dzień od rana do wieczora?
Każdy prawie dzień wygląda inaczej, zależy, czy mam zajęcia, czy nie mam i czy pracuję. Ogólnie zajęcia mam tylko trzy razy w tygodniu, w poniedziałki od 10 do 17, wtorki od 9 do 11 i czwartki od 10 do 17. Oczywiście są przerwy pomiędzy na lunch, a z racji tego, że mieszkam blisko uczelni mogę sobie wrócić nawet do domu, zjeść i wrócić na zajęcia. W dni, kiedy nie mam zajęć, zazwyczaj siedzę w bibliotece i przygotowuje projekty albo robię zadania. Wieczorami jak jest ładna pogoda to biegam, a jak moi współlokatorzy są w domu to często oglądamy razem filmy albo gramy w jakieś planszówki. Raz w tygodniu chodzę na ściankę na dwie godzinki i też raz w tygodniu na salsę też na dwie godzinki. Pracuję zazwyczaj dwa razy w tygodniu, w czwartki i soboty, chyba że potrzebują kogoś w inne dni to jak mam czas to zastępuję. Niestety pracę zazwyczaj kończę koło 3/4 w nocy, więc następnego dnia muszę się trochę wyspać, a potem znowu do biblioteki.
Ile kosztuje życie w Walii w porównaniu do Anglii? Ile mniej więcej wydajesz na życie, i czy wystarcza ci praca, którą masz?
Z tego co się orientuje, życie w Walii jest dużo tańsze niż życie w Anglii. Same ceny mieszkania czy nawet transportu są dużo niższe. Ja płacę 56 funtów za tydzień za mieszkanie (jeden pokój, kuchnia, łazienka, salon wspólny) + raz na miesiąc 40 funtów na rachunki (woda, prąd i Internet). Jeśli chodzi o transport to w zależności jaką railway card się kupi, to ma się zniżki. Najbardziej opłaca się kupić całoroczną za 30 funtów i ma się wtedy 60% na pociągi, którymi się opłaca jeździć, bo są szybkie i z kartą tanie. Jeśli chodzi o jedzenie to wszystko zależy, ile kto je i gdzie kupuje. Ja mam to szczęście, że mieszkam z ludźmi, którzy mają auto i raz w tygodniu jeźdźmy na zakupy do ALDI który jest najtańszym supermarketem i robię zakupy na cały tydzień. Mniej więcej wydaje ok. 20-25funtów tygodniowo, co w porównaniu z koleżanką, która robi zakupy w Tesco jest połową ceny. Myślę, że ceny produktów są mniej więcej porównywalne, alkohol jest droższy to jedyne. Ale ogólnie jak pracuję dwa razy w tygodniu mniej więcej 15 godzin, czasami więcej jak jest mecz albo jakiś event, to spokojnie mi starcza + mam napiwki co też jest spoko.
Jak wygląda życie w studenckim mieszkaniu lub akademiku? I jakie to są koszty?
Ja mieszkam w mieszkaniu i ogólnie myślę, że wszystko zależy od ludzi, na których się trafi. Ja mieszkam z 3 chłopakami i jedną dziewczyną i wszyscy są mega spoko i ogólnie atmosfera w domu jest strasznie fajna. Mamy taką umowę, że co najmniej raz w tygodniu siadamy wszyscy razem i albo oglądamy film albo gramy w jakieś gry albo po prostu gadamy. Jeśli chodzi o warunki to pokoje są dość małe, ale mega przyjemne i idzie się przyzwyczaić po tygodniu. Kuchnia, łazienka i salon są dzielone z wszystkimi i jak sprzątamy to mamy grafik co, kto i kiedy sprząta, także wszystko jest fair.
Jak sobie poradziłaś na początku i jak znalazłaś pracę?
Początki były średniawe, nie będę ukrywać, że następnego dnia chciałam wracać do domu, bo nie dość że nikogo nie znałam to jeszcze prawie nic nie rozumiałam, ale moi współlokatorzy mega miło mnie przyjęli i zabrali drugiego dnia na imprezę i wszystko mi przeszło. Myślę, że wszystko to kwestia czasu, jedni potrzebują tygodnia, ja potrzebowałam 3 dni, żeby się przyzwyczaić do miejsca i około 2 tygodni, żeby się przyzwyczaić do języka i akcentu. I jakbym miała jeszcze raz wybierać to 100% wybrałabym to samo i w ogóle nie żałuję. Myślę, że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu.
Jeśli chodzi o pracę, to na początku pracowałam na stadionie podczas meczów rugby sprzedając na kasie albo nalewając piwo, ogólnie pracę załatwiłam przez uczelnię i miałam potem parominutowy interview i sesje treningową i mogłam zacząć pracować. Mega fajne jest to, że jest to praca elastyczna i pracujesz tylko wtedy kiedy możesz. Od stycznia zaczęłam szukać czegoś bardziej na stałe i znalazłam prace w takim Baro-klubie w Cardiff na barze. Wszyscy z którymi pracuję są mega mili i jak na początku trochę nie ogarniałam jakiś przepisów na drinki albo na kasie to wszyscy mi pomagali Ogólnie jestem mega zadowolona z pracki bo mogę sobie śpiewać za barem jak robię drinki i nikomu to nie przeszkadza, a nawet dostaję napiwki!